Film - recenzje

Don Jon – film o porno i miłości

7571589.3
Cafejka
Napisane przez Cafejka

Czy można zrobić film o miłości? Można. Czy można zrobić film o porno? Można. Ale żeby to połączyć razem i otrzymać coś oglądalnego, nie jest tak prosto. Don Jon (a może raczej Don Juan?) to film, który łączy w sobie te dwa elementy w udany sposób.

 Ona, czyli Barbara (Scarlett Johansson), marzy o miłości, o facecie którzy będzie jej wierny, skończy szkołę i nie będzie miał obciachowej pracy, będzie świetnym kochankiem, nie będzie sam sprzątał swojego mieszkania, będzie tworzył z nią udany związek i spotykał się z jej przyjaciółmi.

On, czyli Jon, znany ze swojego uroku i magnetycznego działania na kobiety, nazywany Don Jon (Joseph Gordon – Levitt) marzy o pięknej kobiecie, dobrym seksie, pięknej kobiecie i dobrym seksie, jak z filmów porno. Uzależniony od nich, uważa, że są o wiele lepsze od seksu, ohhh pardon – od uprawiania miłości, bo kobiety nie chcą uprawiać seksu, chcą uprawiać miłość romantyczną, cudowną i niezapomnianą. Dla Jona liczy się poza tym jego rodzina, dobre auto, fajne imprezy i kościół. 

Spotykają się na impreze, zaczynając być razem i wszystko kończy się dobrze i szczęśliwie… Nie, przecież to NIE jest bkolejna komedia romantyczna, to film o życiu, tak, więc nie ma idealnego zakończenia, ślubu i łez szczęścia jak przystało na film i miłości. Jest to bowiem film dosyć innowacyjny w swoim podejściu do miłości. Nie radzę świeżo upieczonym parom iść na niego razem. To nie komedia o seksie jak American Pie, to nie wzruszająca historia miłostna, a pewne prawdy (tak, prawdy, piszę to jako kobieta w udanym związku) mogą niepotrzebne zakłuć i zamącić. Opowieść o uzależnieniu od pornografii, mimo, że jest przewodnim motywem i przyczyną wydarzeń o ekranie, nie sprawia jednak, że film staje się przestrogą przed takimi uzależnieniami, a tworzy raczej barwne tło dla wydarzeń. 

Smaczku historii dodaje postać grana przez Julian Moore, Esther, która jest całkowicie nie młoda, nie idealna, nie już taka piękna (no cóż, pani Moore, wieku się nie oszuka, co na ekranie widać), czyli stanowi całkowice przeciwieństwo Barbary w obcisłej sukience, Barbary idealnej kobiety, Barbary karierowiczki.

Film warto obejrzeć, mimo, że na początku pewne sceny moga zaszokować , to szybko przestajemy na nie zwracać uwagę i skupiamy się na bardzo dobrej historii. 

O autorze

Cafejka

Cafejka