Recenzje książek

„7 razy dziś” – Lauren Oliver

7 razy dzis
Cafejka
Napisane przez Cafejka

Czy zdarzyło Wam się kiedyś marzyć o popularności i byciu rozpoznawanym? Mnie zdarzało się to miliony razy. Zawsze oglądając seriale amerykańskie myślałam o tym, jak wspaniale byłoby żyć w grupie ludzi, których znają wszyscy. Czy robi to ze mnie osobę próżną? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie nawet przed samą sobą, ale jedno jest pewne – w obliczu śmierci, popularność nie ma większego znaczenia…

Samantha Kingston ma wszystko to, o czym marzy każda nastolatka – przystojnego chłopaka, paczkę cudownych przyjaciółek i popularność. Jej życie polega głównie na robieniu zakupów, imprezowaniu, spędzaniu czasu ze szkolną świtą i zatruwaniu życia osobom ze społecznego dna. Niefortunny wypadek sprawia jednak, że Sam zmuszona jest przeżywać w kółko jeden dzień ze swojego życia. Jaki wpływ będzie to miało na nastolatkę i czy uda jej się wyjść z wypadku obronną ręką?

 „Może dla ciebie jest jakieś jutro. Może dla ciebie istnieje tysiąc kolejnych dni albo trzy tysiące, albo dziesięć. Ale dla niektórych istnieje tylko dziś. I tak naprawdę nigdy nie wiadomo.”

Czytając „7 razy dziś” przechodziłam przez różne etapy – od całkowitego sceptycyzmu do ogromnego zachwytu. Wszystko to za sprawą fabuły, która choć z początku wydawała mi się banalna, z każdą przeczytaną stroną zaczynała utwierdzać mnie w przekonaniu, że pod osłoną typowej młodzieżówki kryje się głębokie przesłanie.
Akcja nie rozwija się w zawrotnym tempie, ale mnie w zupełności zadowoliła. Nie mogę powiedzieć, że zatraciłam się w historii od pierwszych zdań, ale skłamałabym też gdybym powiedziała, że powieść nie była wciągająca.

W książce mamy tak wielu bohaterów, że chyba nawet teraz nie byłabym w stanie ich wszystkich wymienić. Na pierwszym planie mamy 4 przyjaciółki, które należą do grupy tych, które budzą postrach chyba w każdej z nas – wyniosłe, bezczelne, zarozumiałe paniusie, których mniemanie o sobie można by wielkością spokojnie porównać do Wieży Eiffla. Drugi plan natomiast składa się z całej masy postaci, które na tle tej towarzyskiej śmietanki powinny wypadać absolutnie bezbarwnie. Tak się jednak nie stało, gdyż postacie drugoplanowe niejednokrotnie były bardziej wyraziste i interesujące niż główne bohaterki. Nie wiem czy było to zabiegiem zamierzonym czy nie, ale naprawdę jestem zachwycona kreacją pobocznych postaci.

„7 razy dziś” to powieść, której fenomenem jest to, że czytelnik z całkowitej obojętności wobec książki przechodzi w stan, w którym nie potrawi się od niej oderwać i tak naprawdę nawet nie wie, kiedy ta zmiana nastąpiła. Wydaje mi się, że dzieje się tak za sprawą Sam, której matamorfozę widać na każdym kroku. Bardzo podobało mi się to, że (w dużej mierze dzięki narracji pierwszoosobowej) czytając naprawdę przeżywa się wszystko razem z dziewczyną. Chwilami byłam wręcz zmuszona analizować dokładnie jej zmiany zarówno w zachowaniu jak i w samym charakterze. Dzięki temu, że nieustannie przeżywamy z bohaterką ten sam dzień, mamy okazję poznać jej sposób myślenia i pobudki, którymi się kierowała w przeszłości. Przyznaję, czasami miałam dość tego bezustannego krążenia wokół jednego dnia, ale jeśli się nad tym zastanowić to chyba miało tak być.

Styl autorki jest plastyczny, lekki i przyjemny przez co czytanie sprawia ogromną przyjemność. Warto wspomnieć także o tym, że niektóre zdania, sentencje i ogólne przemyślenia były tak głębokie, wzruszające i mądre, że naprawdę trudno było się powstrzymać od łez. Dodatko debiutancka powieść Lauren Oliver jest pełna momentów, które zmuszają do refleksji i niejednokrotnie sprawiają, że człowiek ma ochotę usiąść i zastanowić się nad swoim życiem. Dzieło to pozwala także spojrzeć na pewne sprawy trzeźwo i z zupełnie innego punktu widzenia. Nie zgodziłabym się również, że stwierdzeniem, że książka ta przeznaczona jest wyłącznie dla młodzieży, ponieważ wydaje mi się, że nie ma znaczenia w jakim wielku jesteśmy, każdemu czasami przydaje się kubeł zimnej wody i pozycja ta zdecydowanie może wspomniany kubeł zastąpić.
Zakończenie jest nieprzewidywalne i niezwykle wręcz ujmujące. Nie wiem czy mnie ono ustasfakcjonowało, ale z pewnością do mnie dotarło i w pewnym stopniu zmieniło mój światopogląd.

„7 razy dziś” to lektura, która uderzyła mnie swoją prawdziwością. Nawet teraz, pisząc tę recenzję, jestem przepełniona uczuciami, o których istnieniu dawno zapomniałam.
To opowieść o miłości, przyjaźni, akceptacji, dojrzewaniu i szukaniu własnego ‚ja’.
Nie wyobrażam sobie, żeby można było przejść obojętnie obok tak pięknej i czarującej historii, dlatego z ręką na sercu polecam ją wszystkim, którzy jeszcze jej nie poznali.

http://heaven-for-readers.blogspot.com/

O autorze

Cafejka

Cafejka