Recenzje książek

„Weronika postanawia umrzeć” – Paulo Coelho

weronika
Cafejka
Napisane przez Cafejka

O Weronice chyba słyszeli wszyscy. Nawet jeśli nie czytali książki, to może oglądali film… A jeśli w jakiś sposób komuś umknęła sama Weronika, to na pewno znany jest jej „stwórca” Paulo Coelho. Ja przeczytanie tej książki planowałam już od dawna… Więc kiedy nadażyła się okazja postanowiłam nie zwlekać juz dłużej. Obawiałam się troszkę, ponieważ widziałam wiele niezbyt przychylnych opinii na jej temat. A jaka będzie moja?

 Tytułowa Weronika to młoda, zaledwie 24-letnia dziewczyna. Poznajemy ją, kiedy nie widzi już sensu życia i postanawia popełnić samobójstwo. Próba jednak kończy się niepowodzeniem. Weronika budzi się w szpitalu psychiatrycznym, gdzie dowiaduje się, że środki nasenne, które zażyła w ogromnej ilości, zaszkodziły jej sercu i zostało jej kilka dni życia… Początkowo jest jej wszystko jedno – przecież i tak chciała umrzeć… Potem jednak zaczyna patrzeć na to nieco inaczej…

Fabuła zapowiada się dość ciekawie, prawda? Jednak ze smutkiem muszę stwierdzić, że zarówno książka, jak i film, bardzo mnie rozczarowały. Pierwsze spotkanie z Weroniką miałam za sprawą filmu. Kiedy trafił do kin, wraz z moimi trzema przyjaciółkami zarezerwowałyśmy bilety, licząc na dwie godziny wielkich emocji. Zamiast tego czekały nas dwie długie godziny nudy… Innego zdania była tylko jedna z nas, która twierdziła, że film nie był aż tak zły, bo widziała gorsze. Natomiast pozostałe, jednogłośnie uważamy, że był kiepski! 🙂 Nudny, monotonny, ciągnął się jak flaki z olejem… Cała akcja dzieje się wewnątrz głównej bohaterki – to jej wewnętrzna przemiana – której jednak, ani twórcy, ani aktorka, nie umieli przedstawić wdzowi w ciekawy sposób. Niestety twórcom „Weroniki…” zabrakło polotu i inwencji twórczej. I zamiast filmu stworzyli pigułkę nasenną…
 
A jak wpada obok filmu książka? Niestety muszę przyznać, że niewiele lepiej. Początkowo miałam do niej mieszane uczucia. Nudziła mnie, wlekła się, lecz nie była na tyle zła, by ją odłożyć. Czytałam przekonując samą siebie, że przecież dam radę! Dobra czcionka, dobry papier, czyta się szybko i strony szybko przesypują się na lewą stronę… Dałam radę! Nie było aż tak źle 🙂 Jednak męczył mnie już styl jakim pisze pan Coelho. Męczył, irytował i upewnił, że Coelho jednak nie pisze dla mnie…
 
„Fascynację, pisarstwem Paulo Coelho wielu przechodzi niczym grypę… Pojawia się prawie u każdego, zaczyna niewinnie lekkimi objawami by za chwilę zwalić z nóg i wprawić o dreszcze. W końcu jednak ustępuje by zniknąć całkowicie i pozwolić o sobie zapomnieć…” – tak napisała kiedyś w jednej ze swoich recenzji jedna z blogerek… Pozwoliłam sobie ją zacytować, gdyż absolutnie zgadzam się z jej słowami! Sama również kiedyś przechodziłam tę grypę… Zafasynowana cytatami pochodzącymi z jego książek, zapragnęłam zapoznać się z całą jego twórczością. Przeczytałam kilka jego pozycji z „Alchemikiem” na czele i …odkryłam, że żadna nie porwała mnie na tyle, aby ją komuś polecić! Mimo wszystko czytałam dalej jego dzieła, szukając tej magii, która oplatała jego nazwisko. Nie znalazłam… Zamiast tego nabawiłam się niestrawności spowodowanej jego mądrościami! Przedawkowałam! Po przeczytaniu kilku jego książek, moja fascynacja zmieniła się we wstręt! Po „Weronikę…” sięgęłam, aby przekonać się czy mój wstręt jest trwały czy przejściowy 🙂 Czy niechęć minęła, czy nie? Otóż nie… Nie minęła! I nie zamierzam już więcej tego sprawdzać 
 
Pana Coelho albo się kocha, albo nie cierpi… Ja z pierwszej grupy przeszłam do drugiej i tu już pozostanę. Męczy mnie i irytuje jego styl pełen mądrości, morałów i pseudofilozoficznych popierdółek… Z każdej jego książki wynosimy to samo, bo Coelho zawsze pisze o tym samym! Podaje tylko inne przykłady, przytacza inne historie i powstaje z tego inna książka! A morałem każdej z nich jest „słuchaj głosu swego serca”, „szanuj życie i ciesz się każdym dniem”… Dobrze, zgadzam się. Mądre. Dobre to rady. Ale nie trzeba tego powarzać w każdej książce!
 
„Weronika…” mimo wszystko jest jednak jedną z lepszych jego książek, dlatego też okażę serce i ocenię ją aż jako słabą! Książka ta jest kopalnią dobrych rad, morałów i złotych myśli, a do tego kryje się w niej coś ponadto! I dzięki temu książka zasłużyła jeszcze na małego plusa… Historia w niej przedstawiona pozwala zastanowić się przez chwilę, nad sobą… Co my byśmy zrobili gdyby okazało się, że zostało nam kilka dni życia? Jak chcielibyśmy je spędzić? Co chcielibyśmy zrobić? I dlaczego nie zrobimy tego już dziś?! Weronika wiedziała, że to są jej ostatnie dni życia i ostatnia szansa na spełnienie marzeń! Natomiast my nie wiemy… I nie myślimy o tym, że życie jest kruche… Nie zdajemy sobie sprawy, że dziś może być ostatni nasz dzień, a jutro może już dla nas nie nadejść…
 

O autorze

Cafejka

Cafejka