Zdrowie

Jak biegać w zimie- poradnik

bieganie zimą, jak biegac w zimie
Cafejka
Napisane przez Cafejka

 

Zima to czas, w którym biegowy trening ulega zmianie. Przebieżki różnią się od tych uprawianych wiosną czy latem. Zmuszeni jesteśmy włożyć dodatkową odzież, która odbija się na dotychczasowych osiągach. Sam trening wytrzymałościowy nie jest tak efektywny jak wcześniej. Na co jeszcze zwrócić uwagę?

Biegając w otwartej, zimnej przestrzeni (której teraz próżno oczekiwać, ale i mrozy przyjdą J) musimy odpowiednio dobrać odzież i obuwie zimowe. Adidasy z lata czy odkryta głowa – taka nonszalancja zimą doprowadzi do błyskawicznej choroby i końca marzeń o zbudowaniu odporności. Bieganie w klasycznej zimowej kurtce, bawełnianej koszulce przy ciele i zwykłych dresach również nie rozwiąże sprawy. Odzież dobierzmy tak, by składała się z kilku warstw, by był to ubiór na „cebulkę”.

Im więcej warstw, tym więcej przestrzeni izolującej chłodne powietrze od nagrzewającego się organizmu. Kolejne niezbędne elementy ubioru to rękawiczki, czapka na uszy, grube skarpety.

Dodatkowym atutem jest tzw. bielizna termoaktywna. Odzież wykonana jest ze specjalnych materiałów, wchłania wytwarzany pot i przepuszcza mniej chłodnego powietrza niż zwykłe koszulki czy spodnie. Wykonane z syntetycznych dzianin zapewnią komfort, który odczujemy w trakcie biegu. W kontekście regularnego treningu poświęcenie kwoty oscylującej w granicach 50 złotych – a tyle mniej więcej kosztuje przeciętnej jakości koszulka termoaktywna – jest rozwiązaniem koniecznym.

Przed biegiem wskazana jest odpowiednia, co najmniej kilkuminutowa rozgrzewka w ciepłym pomieszczeniu. Kiedy mięsnie są rozgrzane, odzież skompletowana i przywdziana, rozpoczynamy przebieżkę. Zasad biegania zimą jest kilka.

Kluczową sprawą jest bieganie bez robienia przerw, zwłaszcza dla nieużywających odzieży termoaktywnej. Postój w temperaturze minus 15 stopni to dla rozgrzanych mięśni i spoconych pleców biegowe samobójstwo. Długie dystanse zimą zastępujmy rundkami wokół osiedli lub krótszymi trasami. Śnieżne zaspy, postoje na światłach, lód pod nogami – i jeszcze kilka atmosferycznych „hamulców” nie pozwoli utrzymać przeliczników z lata. Bieganie zimą wzmocni jednak naszą siłę.

Kolejna sprawa – nie trzymajmy się kilometrażowego planu. Gdy czujemy zadyszkę, brak siły, głód to odpuśćmy dalszą część trasy i wracajmy do domu. Największe mrozy występują porankami i wieczorami, stąd optymalną porą jest popołudnie. Przed rundką biegacz powinien zjeść posiłek obfity w porcję węglowodanów i białko, a po biegu uzupełnić płyny.

.

O autorze

Cafejka

Cafejka