Muzyka

Donatan – „Równonoc. Słowiańska dusza”

Równonoc okładka
Cafejka
Napisane przez Cafejka


  Autorska płyta Donatana „Równonoc. Słowiańska dusza” już przed premierą budziła silne emocje. Zachwycała nowatorskim podejściem do tematyki hip-hopu, intrygowała obecnością dźwięków prawdziwych instrumentów i oryginalnych wokali zespołu Percival połączonych z nowoczesnymi bitami.

 Atmosferę oczekiwania podgrzewały również teledyski ukazujące się przed oficjalną premierą płyty. Piękne, aż chciało się ten krążek już mieć w domowym zaciszu i słuchać, słuchać, słuchać… Z niecierpliwością wyglądałam daty premiery płyty (26.10.2012), wyczekiwałam przesyłki z pre-orderu. Jako dodatki zapowiadane były wlepki i tajemnicza trzecia płyta-niespodzianka.

 

 Dzień premiery nadszedł, a listonosz w końcu zapukał do moich drzwi. Otworzyłam kopertę i oglądanie zaczęłam właśnie od materiałów dodatkowych. Naklejka przedstawiająca okładkę płyty od razu powędrowała na laptop, w końcu śliczna jest. Resztę zutylizowałam, nie przemawiały do mnie. Nie należę do fanów hip-hopu, więc nie potrzebuję ani kodów rabatowych do sklepu z odzieżą dla miłośników tej muzyki, ani też innych reklamówek. Bardziej trafionym dodatkiem okazała się trzecia płyta dołożona do pre-orderu, „Slava!” zespołu Percival. Nie było to co prawda żaden digipack, lecz CD umieszczona w tekturowej kopercie. Wystarczył jeden odsłuch, bym oddała kumplowi tę wersję („Masz, przesłuchaj i jak zechcesz to podaj dalej.”) i kupiła wydanie Percivala z ich oficjalnej strony. Utwory te same, ale prezentuje się lepiej na półce obok innych krążków zespołu.

 Przejdźmy jednak do „Równonocy. Słowiańskiej duszy” – płyty, która pod koniec kwietnia 2013 jako pierwszy krążek hip-hopowy uzyskała status diamentowej. Ciekawostką jest, iż w samej sprzedaży w trybie pre-order krążek pokrył się złotem.

Zanim co i jak chciałabym podkreślić, że właścicielem wszystkich nagrań i teledysków oraz grafiki, o których piszę w tekście, jest Donatan. Jeśli spodoba Ci się „Równonoc. Słowiańska dusza” zachęcam do zakupu oryginału. Można go zdobyć między innymi w oficjalnym sklepie Urban City.

Pierwsze, co przykuwa wzrok, to cudowna okładka ukazująca twarz kobiety o słowiańskich rysach z charakterystycznym warkoczem. W jej oblicze wpisane są atrybuty charakterystyczne dla polskiej kultury. Ilustracja została zaprojektowana przez Donatana, a wykonana przez Andrzeja Tomaszuka, grafika odpowiedzialnego za stronę wizualną płyty. „Równonoc” została wypuszczona na rynek jako wersja dwupłytowa – krążek pierwszy zawiera utwory, w których udzielają się wykonawcy hip-hopowi. Drugi to wersje instrumentalne połączone z wokalami zespołu Percival. Całość otulają kartonowe okładki chroniące przed uszkodzeniem. Do środka wszyta jest książeczka z podziękowaniami i wyszczególnieniem wykonawców oraz z fotosami z planu teledysków.

Przejdźmy jednak do samej zawartości, do 16 ścieżek. Ostrzegam, że od tego momentu będzie bardzo subiektywnie i nikt z Was nie musi się zgodzić z moimi odczuciami na temat utworów. O każdym z nich postaram się wystukać kilka słów. Na co dzień nie słucham hip-hopu i nie sądzę, by ten stan uległ szybko zmianie. Na „Równonoc” trafiłam za sprawą zespołu Percival, którego  fanką jestem od dłuższego czasu. W moim odczuciu za rzadko są wspominani przy kawałkach, a bez nich ta płyta nie miałaby tak unikalnego charakteru.

 

1. „Wstęp

W klimat płyty słuchaczy wprowadza popularny lektor filmowy, radiowy i telewizyjny – Tomasz Knapik . Przekonuje, że naszym wojom nigdy nie brakowało odwagi, a kobietom urody i charakteru, co nie zmieniło się do dziś. W odczytanej kwestii porusza również kilka problemów, które osobie zainteresowanej tematem nowymi się nie wydadzą, jednak wielu słuchaczy prawdopodobnie dopiero po ukazaniu się tej płyty zwróciło uwagę na tematykę słowiańską. Całości dopełnia również cudowny wokal dziewczyn z Percivala, dzięki któremu wielokrotnie włączam płytę od początku. Jest moc, proszę Państwa.

2. „Słowianin” w wykonaniu VNMa, zespołu Percival

Nie trafia do mnie częste w hip-hopie przedstawianie się na początku autora. Przyczepiam się do tego w tym kawałku i nie będę powtarzać się w niemal każdym. „VNM, siema Donatan” według mnie jest zbędne. W pierwszej zwrotce wykonawca rapuje:

„bo na początku naszej ery
  Słowian zwali Wenedami
wiec zapewne moich przodków Vnmami”

Zapewne nie, chyba że historycy pominęli istnienie jakiegoś rodu lub plemienia. Niby z czasów przedchrześcijańskich zachowało się mało materiałów, ale VNMowie nie brzmią po słowiańsku i wydają się po wyssani z palca.

„W google translatorze zły chłopiec po polsku to bad boy”

Nie, w translatorze „zły chłopiec” po polsku to wciąż „zły chłopiec”. „Bad boy” pochodzi z angielskiego. Dodatkowo „kumasz” i „homie” pojawia się według mnie ze zbyt dużą częstotliwością. Tekstowo kawałek mi nie podszedł. Za to refreny Percivala miażdżą.

3. „Budź się” w wykonaniu Pezeta, DonGURALeska, Piha, zespołu Percival

Nie potrafię temu utworowi odmówić uroku. Raperzy przekonują, że można nie czuć się Słowianinem, pędzić za dobrami zagranicznymi (samochody, motocykle czy buty), a jednak czasem poczuć dziwny zew krwi przodków. Tylko o co chodzi z tym „goleniem Hitchcocka”? Nie rozszyfrowałam. Razem z wokalami Percivala wszystko zgrabnie się komponuje.

Luxuria Astaroth, modelka będąca oficjalną twarzą „Równonocy” w jasnej peruce i ze zwierzęcą skórą prezentuje się niezwykle ciekawie. Świetne wrażenie robi także umieszczenie rekonstruktorów na tle samochodów i blokowiska. No i ogień. Świetne wideo wypuszczone przed rozpoczęciem pre-orderu płyty jako ostatnie. Przekonujące.

4. „Z samym sobą” w wykonaniu Sokoła, zespołu Percival

 Kolejny dobry kawałek na płycie. Tekstowo nie mam się za bardzo do czego przyczepić – od strony technicznej jest bardzo dobry, brak wulgaryzmów i wtrąceń wrzucanych „od czapy”. Przy okazji można zadumać się narodową głupotą, predyspozycją do ogłupienia i zacierania indywidualności. Czym są te ogłupiacze? Interpretację pozostawię słuchaczom.

 Teledysk miał premierę 12.10.2013 i od samego momentu ukazania się wzbudzał fale dyskusji – o jakie ogłupienie chodzi, co oznaczają klucze zbierane przez zjawę o twarzy postarzonej Luxurii, do czego nawiązuje hasło z ostatnich kadrów. Po raz kolejny nie podam odpowiedzi, każdy jest w stanie podać kilka możliwości, o co mogło chodzić.

5.„Nie lubimy robić” w wykonaniu Borixona, Kajmana, zespołu Percival

Pierwsze moje skojarzenie dotyczące tego teledysku to „hymn wyjazdu do pracy za granicę”.  Nic dziwnego, w końcu premiera tego kawałka spotkała mnie we Włoszech i refren „Nie lubimy robić, lubimy się wozić” celnie podsumowywał grupę pracujących tam Polaków. Tekst z przymrużeniem oka traktuje o nastawieniu rodaków do pracy, na szczęście daleki jest od zbędnego moralizowania. Górnolotnie też nie będzie, nie spodziewajcie się. Prosty, rytmiczny, fajny. Taki do posłuchania lub pomruczenia pod nosem, choć niektórzy na YT wypowiadają się, że wykonawcy tego kawałka nie potrafią rapować. Większość moich idoli też nie potrafi i nie traktuję tego jako przywarę.

 W teledysku na łopatki rozłożyła mnie staruszka, która strofuje Donatana. A później jest na ludowo, wciąż z przymrużonym okiem. Zmiotła mnie gra „Kurwar 3”, czy ryba zawijana w PIT. No i stąd wzięła się moda na ubijanie masła…

6. „To jest takie nasze” w wykonaniu ONARa, zespołu Percival

Muszę przyznać, wstęp mi nie podchodzi. Łup, łup, łup, „to jest takie nasze, to jest takie polskie”. Ok, „w Łomży piję Łomżę”, niech im będzie, oby bez najnowszej kampanii reklamowej, która mnie irytuje jako rodowitą mieszkankę tego miasta. Tylko dlaczego w tekście poza piwem i piciem na ławce na osiedlu lub „przecinkami” zostaje niewiele? Poza alkoholem Polska ma do zaoferowania wiele – od strony kulinarnej, turystycznej… Można wymieniać i wymieniać. Można się tym „sztachnąć”, jest tego wiele. Często przełączam, nie lubię tego kawałka.

7. „Z dziada pradziada” w wykonaniu formacji Trzeci Wymiar, zespołu Percival

Gdy mam ochotę posłuchać jakiegoś klimatycznego hip-hopowego utworu, w większości przypadków włączam właśnie ten. W moim odczuciu tekst tego kawałka najlepiej ze wszystkich na krążku nagranych oddaje klimat podtytułu „Słowiańska dusza”. Nie brakuje tu nawiązań historycznych, w tym także tych przedchrześcijańskich (Ślęża), podkreślenia determinacji w odzyskiwaniu tego co swoje. Do tego lubię piosenki, przy których świetnie się maszeruje – i utwór „Z dziada pradziada” do takich należy. Tylko po co wtrącenie „Pozdrawiamy wszystkich, w których żyłach płynie rasowa krew, jak u wampirów”?

Teledysk do utworu wykonywanego przez Trzeci Wymiar jest w moim odczuciu perełką wśród wszystkich klipów nakręconych do „Równonocy”. Nie ma tu promowania luźnych ciuchów, tak odległych od tych, w których gustuję. Zamiast tego członkowie formacji poubierani są w kostiumy „z epoki”, maszerują wśród wojów, uderzają w tarcze, stoją na polu bitwy. Fajny klimat, przypomina mi nieco dokonania francuskiego Manau nawiązującego tematycznie do kultury celtyckiej.

8. „Będą cię nienawidzić” w wykonaniu Ten Typ Mes, zespołu Percival

Prawdopodobnie każdy miał jakieś przeżycia związane z plotkami. Ba, nieuzasadniona zawiść i chęć obrobienia komuś koło tyłka należy obecnie do narodowych przywar. Można jeszcze dołożyć radość z czyjegoś nieszczęścia i już „Modlitwa Polaka” z „Dnia Świra” Koterskiego niemal w komplecie. Grunt to się tej fali nienawiści nie dać. Z takiego założenia wychodzi Ten Typ Mes, dumny ze swoich osiągnięć raper. Nie znam jego dokonań i nie wiem czy kiedyś poznam – tego typu muzyka mnie zbyt mocno nie kręci. W „Będą cię nienawidzić” Percival schodzi nieco w tło, słychać brzmienie dawnych instrumentów i zaśpiew, lecz jest tego niewiele.

9. „Szukaj jej tu” w wykonaniu Palucha, zespołu Percival

Mnóstwo jest tych narodowych stereotypów: Polacy kradną samochody zza zachodniej granicy (Niemcy nawet mieli kiedyś porzekadło: „Jedziesz na wakacje do Polski? Twój samochód już tam jest”.), emigrują za chlebem, piją, z Polski pochodzą piękne kobiety. Utwór rytmiczny, łatwo zapada w pamięć, tekst wywołuje niekiedy ironiczny uśmiech. Dla mnie brzmi zbyt nowocześnie, nie przepadam za bitami zagłuszającymi prawdziwe instrumenty – obiecałam, że będzie subiektywnie.

10. „Niespokojna dusza” w wykonaniu Chady, Słonia, Soboty, zespołu Percival

 Ten kawałek pojawił się w mediach jako pierwszy i z początku podchodziłam do niego sceptycznie. Nie sądziłam, że mariaż hip-hopu z folkiem może się udać i przyznaję, że się myliłam. Wyszło dobrze. Rytm od samego początku prowokuje do ruchu, dwie pierwsze zwrotki strasznie mi się podobają, gorzej z tą trzecią. Gdy Sobota zaczyna z „To życie popierdala wiesz?” mam przed oczami popularny mem z twarzą Nicolasa Cage’a. Nie wiedziałam, nie zauważyłam tego w trakcie studiów w Warszawie. Normalnie w metrze przecież wszyscy się przepuszczają z życzliwym uśmiechem, nikt się nie wpycha. Uwierzycie? Dobrze, że nie. Ogólnie nie widzi mi się tekst ostatniej zwrotki, rymy klejone jakby na siłę, sporo wulgaryzmów. Dałoby się inaczej. Na dodatek przy pierwszym odsłuchu nie za bardzo rozumiałam drugą część refrenu w wykonaniu Percivala – „wciąż słyszę demony kiedy śpię„.

W moim prywatnym rankingu teledysków z „Równonocy” ten zajmuje drugie miejsce tuż po „Z dziada pradziada”. Luxuria jako strzyga wygląda świetnie. Oczywiście członkowie zespołu Percival też, w rozwianych kostiumach. Donatan, Piotr Smoleński i Piotr Tutka mieli świetny pomysł na scenariusz, zręcznie połączyli motyw słowiańskich demonów z nowoczesnością.

11. „Pij wódkę” w wykonaniu Jareckiego, BRK, zespołu Percival

Tekst utworu ma charakter wyraźnie żartobliwy, jednak nie potrafi mnie do siebie przekonać. Są w moim odczuciu ciekawsze utwory o alkoholu, z udzialem alkoholu lub po alkoholu, weźmy jako przykład taki fiński zespół Korpiklaani i „Beer, beer”, „Vodka”, „Tequila” czy „Happy little boozer”. Widać, że bardziej w folkach siedzę. W przypadku „Pij wódkę” nie podoba mi się sposób wypowiadania słów, choć prawdopodobnie taki miał być efekt. Wokale dziewczyn z Percivala wychodzą tu blado i kawałka nie ratują. Za każdym razem pomijam przy słuchaniu.

12. „Słowiańska krew” w wykonaniu Gurala, Shellera, Kaczora, Ry23, Rafiego, zespołu Percival

Poczułam jakbym dostała czymś po uszach. Nie odpowiada mi modulacja głosu używana przy refrenie, od pierwszego odsłuchu nie pasowała mi do klimatu płyty. Słowa śmiałe, ale obiecałam o własnych odczuciach. Płyta ma być o Słowianach, więc nie wiem po co po raz kolejny pojawia się słowo „flow”, czy też „crew”. Angielskie, fajne, ale w mediach ostatnio pojawiły się donosy, że polska młodzież mniej chętnie uczy się angielskiego, mniej interesuje się kulturą amerykańską lub brytyjską, tylko skłania się ku polskim wykonawcom i językowi polskiemu. Coś takiego zauważyłam na tegorocznych praktykach językowych w szkole podstawowej. Uczniowie nie wymienili ani jednego wykonawcy zagranicznego. Może i w tych mediach coś prawdziwego w końcu powiedzieli.

Ok, nie odmawiam temu utworowi obecności słowiańskich motywów. Są strzygi, są kurhany, są grody, jest Noc Kupały. Tylko w zderzeniu ze skrótami i angielskimi słowami czysto słowiańskie mi się nie wydaje mimo obecności zespołu Percival.

Do „Słowiańskiej krwi” powstał teledysk zrealizowany w Centrum Słowian i Wikingów Wolin. W tym wideo jakoś najbardziej daje mi po oczach kontrast tradycji z nowoczesnością. Nie przemawia do mnie zestawienie rekonstruktorów z hip-hopowymi ciuchami czy Luxurii w soczewkach stosowanych między innymi przez mangowych cosplayerów. Poszukiwałam na sieci wizerunku Doli i nie trafiłam na konkrety. Również Aleksander Gieysztor w „Mitologii Słowian” nie przedstawia jednoznacznego wizerunku Doli. Wspomina, że przybierała postać kobiety lub mężczyzny, poza tym była duchem niewidocznym.

13. „Jestem stąd, jestem sobą” w wykonaniu Miuosha, Pelsona, Ero, Małpy, zespołu Percival

Od pierwszych sekund zauroczył mnie zlany z wokalem Percivala bit. Popłynęły słowa. Utwór rozpoczyna zwrotka Miuosha, wypowiedź buntownika walczącego o swoje. Genialny początek kawałka, przy okazji chyba najlepsza zwrotka. Nie poczułam i nie złapałam zupełnie strofy Pelsona. Nie kupuję wrzucania swoich biografii do każdego utworu, cenię życie prywatne, nie interesuję się sprawami innych i staram się nie rozsiewać plotek. Trzecia zwrotka również niezbyt trafia. Jest poetycka, pełna porównań, ale tekst Ero mnie nie zachwycił. Zbyt dosadnie odwołuje się do potrzeb fizjologicznych, lecz uznania nie wymaga. Ok. Utwór zamyka Małpa popełniając rys ludzkiej cywilizacji. Nasi przodkowie w zaświatach, my spłacamy dług. Opada kurtyna. Utwór urywa się nagle. Intrygujący zabieg.

14. „Noc Kupały” w wykonaniu TEDE, zespołu Percival

Wielu powiesiło na TEDE psy za ten kawałek. Oczekiwali i obiecywali sobie wiele, przeliczyli się. Mieli otrzymać utwór o słowiańskim święcie, nie wyszło. Noc Kupały została zrównana z Nocą Świętojańską. Niesłusznie. Jedna była świętem przedchrześcijańskim, druga powstałym w wyniku chrystianizacji rytuałem, by wyprzeć pierwszy. Kupałę można nazwać Kupalnocką, Sobótką, Palinocką – zależy od regionu. W tę noc kojarzyły się pary i między nimi dochodziło do konsumpcji małżeństwa (można to znaleźć między innymi w twórczości Witolda Jabłońskiego), nie chodziło o bezmyślne „puszczanie się Warszawianek” czy mieszkanek innych miast lub wsi. No i „wpisz w Wiki”, na której jak byk stoi, że Kupała to nie Noc Świętojańska. Wykonawca strzelił sobie w kolano.

Wideo do „Nocy Kupały” również zrealizowano na Wolinie. Luxuria Astaroth świetnie sprawdza się w roli topielicy, która powróciła, by odnaleźć ukochanego. Migawki z odtworzonych na potrzeby teledysku obchodów Nocy Kupały rozbudzają ciekawość, aż chce się zajrzeć na wspomniane Wiki, a potem do ambitniejszej literatury. Na fanpage’u Donatana widziałam, że kilka osób się o to pokusiło.

15. „Zew” w wykonaniu BRO, ZBUKU, Sitka, zespołu Percival

Nie wiem jakim cudem rap ma płynąć we krwi i jednoczyć Słowian, skoro powstał w Nowym Jorku w latach 70’tych poprzedniego wieku. Taki wniosek wysnułam na podstawie zwrotki BRO. Może pochopny, jednak to przychodzi mi na myśl jako pierwsze. ZBUKowi też nie udało się mnie porwać. Nie rozumiem nawijki o własnych osiągnięciach i wyszczególnianiu innych wykonawców. „Bimber w puchar posyp”, zalej wodą. Jeszcze nie hejtuję, schować zapałki. I zwrotka Sitka, kolejne przechwałki, porównania i groźby – esencja tego, czego w hip-hopie nie lubię. Z całości utworu najlepiej wypada refren, ale wykrzykiwane „HEYY” mi się przejadło.

16. „Niech obdarzy, niech obrodzi” w wykonaniu Hukosa, Ciry, zespołu Percival

Utwór ten przez kilka pierwszych odsłuchów przełączałam za każdym razem, gdy tylko się zaczynał. Nie podeszło mi powtarzane ośmiokrotnie „Niech obdarzy, niech obrodzi” nabierające charakteru mantry. Dałam jednak szansę. Podoba mi się zwrotka Hukosa traktująca o uprzedzeniach międzyludzkich. W oczach Ziemi wszyscy jesteśmy jednakowymi pasożytami, korzystamy z jej owoców. Pozytywnie zaskoczył również Cira umieszczeniem w tekście Jarych Godów i Swarożyca i dwóch starosłowiańskich słów. Ich znaczenie odnaleźć w internecie łatwo, więc nie będę podrzucać wyjaśnień.

„Równonoc. Słowiańska dusza” z założenia miała łączyć nowoczesny polski hip-hop z motywami folkowymi. We Francji taki eksperyment się powiódł za sprawą Manau (polecam rzucić okiem między innymi na „La tribu de Dana” oparty na legendzie o celtyckim Plemieniu Bogini Danah), warto było spróbować takiej inicjatywy w Polsce. Donatan zebrał wielu czołowych wykonawców sceny hip-hopowej, zaprosił do współpracy zespół Percival i zaskoczył wielu, w tym mnie. Projekt powiał świeżością na zatęchłym już muzycznym rynku.

Niestety jednak nie wszystko przemówiło do mnie z mocą sprawczą. Niekiedy zbyt mało było Słowian w tych Słowianach i obawiam się, że po zerwaniu współpracy z zespołem Percival będzie tego coraz mniej. Oby moje czarne wizje się nie sprawdziły.

O autorze

Cafejka

Cafejka