Inne

Polki w półfinale! Szczypiorkowy sen trwa

polska rumunia ms serbia2013 newspix12 650
Cafejka
Napisane przez Cafejka

Jeszcze przed 15 grudnia o ich turnieju wiedzieli jedynie nieliczni. Popularnością i potencjałem ustępują w kraju siatkarkom, lekkoatletkom, pływaczkom, o Justynie Kowalczyk nie wspominając. Jednak to polskie piłkarki ręczne sprawiły największą sensację mundialu, a zapewne też roku w polskim sporcie, eliminując z turnieju faworyzowane Rumunki i niepokonane Francuzki. I nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa.

Podejrzewam, że  tzw. ludzie sportu, choćby pobieżni znawcy  wielu dyscyplin od narodowej piłki nożnej po anglosaski snooker, nie wymieniliby żadnej z piłkarek ręcznych grających z orzełkiem na piersi. Nasze „szczypiorki” przez lata pozostawały w cieniu drużyny mężczyzn, którą zbudował charyzmatyczny trener Bogdan Wenta. Zespół oparty na zaciągu starej gwardii: braciach Lijewskich, Karolu Bieleckim, Mariuszu Jurasiku i innych wracał z mistrzostw świata ze srebrem (2007) i brązem (2009), na pekińskie igrzyska jechał jako druga (obok siatkarzy) realna polska nadzieja na medal, „team”, którego nie mieliśmy prawa się wstydzić. Moja znajomość „szczypiorniaka” była automatycznie powiązana z mistrzowskimi imprezami, w których fazę pucharową osiągały nasi piłkarze ręczni.

Jeśli Orły Wenty „wystrzeliły” zgranym od lat kolektywem na jednym turnieju,  to wyczynu Polek nie sposób określić inaczej, jak wielka sensacja. Która, dodajmy, wcale nie musiała się wydarzyć. Dlaczego? Smaczku sprawie dodaje fakt, że sam awans na Mistrzostwa Świata Polki zapewniły sobie w czerwcowym barażu ze Szwecją wygranym 32:31. Zwycięską bramkę rzuciły wówczas 20 sekund przed końcem…

Po części zachwytu, trochę z niedowierzania wklepuję w sieć, pewnie tak jak tysiące innych Polaków,  frazy Kim Rasmussen, Alina Wojtas, reprezentacja kobiet w piłce ręcznej, MŚ w Serbii. Trudno oprzeć się wrażeniu, że przed 24. godzinami nie wiedzieliśmy kim są niesamowite polski szczypiorki. Wczorajsze „anonimki”, stały się dziś bohaterkami narodowymi. W roku, który przyniósł klęskę polskiej myśli drużynowej, zwłaszcza tej w wykonaniu panów. Siatkarze, koszykarze, piłkarze wiedzą o co chodzi.

Największy sukces w historii, miejsce w czwórce świata, zostało już osiągnięte. W półfinale podopieczne Rasmussena trafią albo na Norweżki, albo na Serbki. Niezależnie od tego czy będą to Skandynawki czy grające przed własną publicznością gospodynie, nasze piłkarki pójdą za ciosem. Zagrają bez kompromisów, ale i bez większej presji. 

Wyszarpały przepustkę na mundial, wyszarpały półfinał. Czy wyszarpią medal? Jedno jest pewne – nasze fajterki swoje już osiągnęły, ale na laurach nie spoczną.

 

http://prostopokrecone.blogspot.com/2013/12/szczypiorkowy-sen-trwa.html

O autorze

Cafejka

Cafejka