Recenzje książek

Recenzja: „Dziedzictwo” C.J. Daugherty

Dziedzictwo 500px-195x295
Cafejka
Napisane przez Cafejka

„Zimne kalkulacje i porywy serca.
Wielka polityka i szkolne troski.

Drugi tom bestsellerowej sagi Wybrani zabierze Was ponownie do najbardziej ekskluzywnej szkoły w Wielkiej Brytanii i odkryje jej kolejne sekrety.
Czy Allie pozna wreszcie największą tajemnicę swojego życia i rozwiąże zagadkę Nocnej Szkoły? Kim jest tajemniczy szpieg działający w Akademii Cimmeria? Czy szkoła jest gotowa na kolejny atak Nathaniela?”

Są takie książki, które uwielbiamy, choć ciężko jest wytłumaczyć dlaczego. Wychwalałam „Wybranych”, ale tak naprawdę nie byłam w stanie określić czym dokładnie jest „to coś”, co znalazłam w książce. Jednak styl C.J. Daugherty idealnie wpasowuje się w mój gust. Nie przyszło mi więc nawet do głowy, że „Dziedzictwo” mogłaby mi się nie spodobać – traktuję je jako pewniak i tyle. Nie powinno być więc zaskoczeniem (ani dla mnie, ani dla Was), że II tom serii o Nocnej Szkole spodobał mi się równie mocno, jak I. A może nawet jeszcze bardziej!

Allie znajduje się w niebezpieczeństwie, którego sama nie jest w stanie pojąć. Przedziwne zdarzenia powodują, że postanawia spędzić resztę wakacji u koleżanki, a następnie udać się prosto do Cimmerii. Choć szkoła zdaje się być jeszcze bardziej tajemnicza, dziewczyna stara się zachować zimną krew i rozpoczyna naukę w Nocnej Szkole. Na dodatek, przedziwny układ Carter-Allie-Sylvain staje się jeszcze bardziej skomplikowany. Jedno jest pewne – ani my, ani Allie nie będziemy się nudzić.

Wszelkie próby trzymania Was w niepewności prawdopodobnie i tak zawiodą, więc powiem wprost – uwielbiam „Dziedzictwo”! Jestem totalnie zauroczona tą książka. Wreszcie mój instynkt nie zawiódł – kiedy tylko książka do mnie dotarła, odtańczyłam egipski taniec szczęścia, a to rytuał zarezerwowany jedynie dla najsmaczniejszych literackich kąsków (sceptyczne spojrzenie mojego chłopaka – bezcenne). Ale do rzeczy – naprawdę mało jest takich publikacji, co do których nie mam zastrzeżeń na żadnej płaszczyźnie. Chyba na starość zrobiłam się marudna i potrafię się przyczepić do wszystkiego, z rodzajem papieru włącznie. W „Dziedzictwie”, choćbym nawet bardzo chciała, nie mam do czego. Oprócz najważniejszego, czyli zawartości (bo o tym za chwilę), bardzo podoba mi się również okładka i cała sesja zdjęciowa bohaterów.

Chwaliłam już C.J. Daugherty i tutaj nic się nie zmienia. Autorka pisze w sposób tak przyjemny, że nawet jeżeli nie porwałyby mnie wydarzenia w książce i tak lekturę uznałabym za całkiem niezłą. Na szczęście, nie tylko język, a i fabuła mnie zachwyca. Mamy więc doskonałe połączenie! Niedokończone wątki z poprzedniego tomu nabierają tutaj nowego znaczenia. Cimmeria również zyskała w moich oczach – wygląda na dużo poważniejszą organizację i dopiero teraz zmroziła mi krew w żyłach. Sama seria to w moich oczach thriller młodzieżowy, ale w „Dziedzictwie” widzę przede wszystkim thriller, a dopiero później młodzieżówkę. Myślę, że dojrzali czytelnicy również mogą znaleźć tutaj coś dla siebie.

Nie mogę zapomnieć również o moim ulubionych trójkącie miłosnych ever! Od początku kibicowałam Sylvainowi. Zauważyłam, że po lekturze tego tomu większość z Was również, choć jeszcze niedawno więcej osób skłaniało się ku Carterowi. Ja lubię obu chłopców, ten pierwszy jest moim ulubieńcem i tak już chyba zostanie. Allie również mi nie przeszkadza – nie straciła swojego buntowniczego uroku i w dalszym ciągu jest bardzo dobrą pierwszoplanową postacią, z którą czytelniczki mogą się utożsamiać.

Na Goodreads dojrzałam, że autorka planuje wydać w sumie 5 tomów. Choć zazwyczaj marudzę i krytykuję serie, które ciągną się zbyt długo, w tym wypadku powiem: C.J., masz moje błogosławieństwo! O losach Allie i pozostałych uczniów Cimmerii mogłabym chyba czytać w nieskończoność. Jeśli nie jesteście przekonani do serii, to mam nadzieję, że uda mi się Was przekonać – naprawdę warto! A jeżeli lekturę I tomu macie już za sobą i boicie się, że „Dziedzictwo” zepsuje Wam dobre wrażenie – niepotrzebnie! Ten tom z pewnością dorównuje poziomem „Wybranych”.

Ocena: 9/10

 

O autorze

Cafejka

Cafejka