Recenzje książek

Kamienna Ćma

Cma nowiutka3 22x17b iale litery M
Cafejka
Napisane przez Cafejka

„Zazwyczaj ludzie pragną bezpieczeństwa i spokoju. To im wystarcza. Ty masz w sobie niepokój. On cię napędza i sprawia, że wciąż czegoś szukasz. Nie wiesz czego, ale nie ustajesz w wysiłkach. Nigdy nie ustaniesz. Na takich jak ty mówimy, że słyszą trzepot Kamiennej Ćmy.”

Wyobrażasz sobie, żyć bez wspomnień, nie wiedząc, dlaczego jest się akurat w tym miejscu, a nie innym? Wyobrażasz sobie życie, w którym Twoim jedynym przyjacielem i towarzyszem jest robot? W takiej sytuacji znalazł się właśnie główny bohater debiutanckiej książki Pawła Matuszka.

„Kamienna Ćma” to pozycja, o której mowa i to właśnie w niej postacią jest strażnik – Beddeos, który mieszka w odludnej wieży na pustkowiu, a za towarzysza robi mu robot imieniem Tyfon. Mężczyzna nie ma żadnych wspomnień, z czasów zanim znalazł się w wieży. Nie wie nawet dlaczego i jak długo tam jest, ani jak tam się znalazł. Wszystko wskazuje na to, że już tak pozostanie, że nie odkryje odpowiedzi na pytania, które go nurtują. Jednak, któregoś dnia wszystko się zmienia… Co powoduję tę zmianę? Co takiego się stanie? Co odkryje Beddeos wraz ze swym robotem? Czy mężczyźnie wróci pamięć? Czym jest tytułowa Kamienna Ćma?

Do czytania książki zabrałam się bez jakiś większych oczekiwań czy entuzjazmu. Po prostu szukałam pozycji, przy której mój mózg mógłby odpocząć po godzinach spędzonych z matematyką i fizyką. No i tak właśnie trafiło na „Kamienną Ćmę”. Trzeba przyznać, że jest to książka objętościowo niezbyt gruba (niecałe 300 stron e-booka), co sprawia, że jest to tak naprawę lektura na jeden wieczór, no maksymalnie dwa, jak jest się zmęczonym. Napisana przystępnym językiem, fajnie oddającym jej klimat i atmosferę, co czyni ją łatwą w odbiorze. Widać, że autor starannie dobierał słowa, tworząc książkę i bardzo starannie konstruował świat w niej przedstawiony. Sam pomysł na nią jest niezwykle ciekawy, choć już z podobnym motywem niepamiętania okresu swojego życia sprzed pobytu w jakiejś magiczne wieży, spotkałam już w jakimiś filmie, tylko już nie pamiętam jakim. Trochę szkoda, że fabuła jest praktycznie jednowątkowa, bo widać, że książka ma niezwykły potencjał i byłaby o wiele bardziej interesująca, gdyby wpleciono większą ilość bohaterów czy wydarzeń. Choć książka ma swoje plusy, to jednak mi ona niezbyt przypadła do gustu. Głównie za sprawą ciągnącego się w nieskończoność (praktycznie do 1/3 – 1/2 książki) i przynudzającego momentami wstępu, który i tak względnie niewiele wyjaśnia, a autor w nim rzuca czytelnika niejako na głęboką wodę, więc w niektórych rzeczach trzeba się dopiero z wysiłkiem połapać. Do tego właśnie ta jednowątkowość, która sprawia, że (zwłaszcza na początku) wieje nudą. Pomysł na książkę ciekawy, w ogóle sama „Kamienna ćma” to książka całkiem niezła z ciekawym pomysłem, zwłaszcza na drugą jej połowę. Szczególnie dobrze ona wypada na tle niektórych zupełnie niedopracowanych polskich książek fantasy, z którymi miałam gdzieś, kiedtyś kontakt. Niestety nie wiem na ile ona wyryje się w pamięci i ile w niej będzie tkwić. Ale zdecydowanie można przeczytać, a czas z nią spędzony będzie zdecydowanie miły i przyjemny i z pewnością nie stracony.

 

Tytuł: Kamienna Ćma
Autor: Paweł Matuszek
Wydawnictwo: MAG
Ocena: 4/6

 

Recenzja z bloga: http://bojalubiekaweiksiazki.blogspot.com/

 

O autorze

Cafejka

Cafejka