Recenzje książek

Strach. Opowiadania Kresowe Stanisław Srokowski

strach-okladka
Cafejka
Napisane przez Cafejka

“- Tylko tak, Mario, możemy ocalić świat od zagłady – powiedziała głucho – Tylko tak… poprzez… opowiadanie…” (1)

II Wojna Światowa zebrała bardzo krwawe żniwo. Wystarczy siąść chwilę na jednej z warszawskich ławek, tuż przy starszym człowieku, aby usłyszeć smutną historię o stracie. Główny winowajca: faszyzm. Wiemy o nim naprawdę dużo, wciąż powstają nowe filmy, książki, w tramwajach zdarzają się ożywione dyskusje. Kto się trochę pochyli nad tematem, zostanie zarzucony informacjami. Sprawa ma się nieco inaczej, gdy trasa naszej podróży po przeszłości, zostaje skierowana w stronę Kresów. Tam prym wiedli nacjonaliści. O ich praktykach wiedziałam naprawdę niewiele, nawet się nie spodziewałam, że walka o wolny kraj, może przybrać tak makabryczny obrót.

Kresy to miejsce, w którym występowała mieszanka wielu narodowości. Mięliśmy Polaków, Żydów, Ukraińców. Stanisław Srokowski w „Strachu” wspomina też Niemców. Przed wybuchem II Wojny Światowej, wszystkie te nacje żyły w spokoju, wzajemnej tolerancji, tworzyli zwartą wspólnotę, która nie raz i nie dwa sobie pomagała. Obok cerkwi stał kościół katolicki, młodzi łączyli narody poprzez małżeństwo, dzieci bawiły się na tych samych placach, było gwarno, wesoło, sielsko i anielsko. Gdy nadszedł rok 1939 wszystko diabli wzięli. Z jednej strony na Polskę rzucili się Niemcy, z drugiej Rosjanie, a z trzeciej, wydawać by się mogło zawsze przyjaznej, Ukraińcy. Ci ostatni stali się czarnymi demonami, postrachem, najgorszym koszmarem. W jednej chwili sąsiad, będący niemal bratem, ukochany syn, duchowny, potrafili dokonywać okrutnych mordów w imię Samostijnej Ukrainy.

W „Strachu” Autor powraca do rodzinnej wsi Hnilcze, znów staje się małym chłopcem, który z radosnego dziecka przemienił się w zastraszone zwierzątko, znów siedzi na zapiecku, nadstawia ucha i zapamiętuje niesamowite treści, aby dziś, słowami swoich bliskich opowiedzieć nam o wstrząsających zbrodniach.

W tej niepozornej książce znajdziemy dwanaście opowiadań. Pierwsze z nich jest zwiastunem nadchodzącej rzezi. Wyobrażaliście sobie kiedyś pogrzeb narodu? Właściwie niczym nieuzasadnioną nienawiść, która powstała z dnia na dzień? A może była skrzętnie skrywana przez wieki, czekając na odpowiedni moment? Do czego może doprowadzić osoba pozbawiona sumienia, żyjąca chorą ideą? Co może zrobić chłop posiadający siekierę w jednej ręce, a w drugiej samogon?

Po opowieści, którą wyrzuca z siebie ojciec naszego narratora, przychodzi czas na kobiety. Mamy wiedźmę Honoratę, która potrafi rozmawiać z kotami, znika na całe dnie, a gdy się pojawia przynosi straszne wieści. Mamy ciotkę Elzę, współpracującą z podziemiem, nieustraszoną, odważną i nieco nierozważną. Jest też Zuzanna, uczona, która dążyła do porozumienia z nierozgarniętą swołoczą.

Stanisław Srokowski przeszedł długą drogę, zanim podzielił się z nami swoimi wspomnieniami. To prozaik, poeta, dramaturg, dziennikarz i nauczyciel. Za pewne nie było łatwo ożywić twarze bliskich, którzy zostali bestialsko zamordowani. Mimo to, „Strach” jest książką dopracowaną od A do Z.

Postaci przeniesione z zakamarków pamięci, stają przed naszymi oczami, w pełnej krasie. Patrzą przerażeni, nie dowierzają słowom, które płyną z ich ust, płaczą, boją się, a my cierpimy wraz z nimi. Każda z nich niesie w sobie mały pomnik, wystawiony bestialsko zamordowanym braciom, siostrom, sąsiadom, przypadkowo poznanym historiom ofiar.

Pan Srokowski ubogaca każdą opowieść dokładnymi opisami, czy to chaty, czy lasu, czy też zwykłej studni. Niczym reżyser porządnego horroru, każdym pociągnięciem słowa stawia przed nami drastyczne zdarzenia. Czytelnikowi nie pozostaje nic innego, jak patrzeć i co raz bardziej się dziwić. Momentami byłam niemal przerażona, wstrząśnięta, wręcz nie dowierzałam, w tak wielkie okrucieństwo. Myślicie, że „Piła” to szczyt bezmyślnego zadawania bólu? Jeżeli znacie ten film, szybko skojarzycie, co ówcześni Ukraińcy fundowali Polakom.

„Strach” to nośnik wielu sprzecznych emocji, przestroga, próba pogodzenia się z potworami przeszłości, żal i tęsknota za tymi, którzy odeszli. To pomnik stworzony z odmętów wspomnień, zbiór słów zapadających głęboko w sercu czytelnika. Nie jest to książka, którą da się łatwo odłożyć po przeczytaniu. Wręcz przeciwnie, „Strach” przez jakiś czas siedzi w głowie i wije sobie gniazdko niezrozumienia dla ludzkiej podłości. Jeżeli nie potrafisz znieść rozlewu krwi w lekturze, Twoja wyobraźnia nie może przetrawić obrazu zdzierania skóry z pleców czy tworzenia „rękawiczki”, nie czytaj. Podobne obrazy, to tylko przedsionek okrucieństwa, o jakim mówi „Strach”. Wszyscy inni niech sięgną po tę książkę. Warto wiedzieć, warto pamiętać.

(1) “Strach” Stanisław Srokowski, str. 93

Tytuł oryginału: Strach. Opowiadania Kresowe
Data wydania: 2014
Wydawnictwo: Fronda
ISBN: 978-83-64095-12-2
Liczba stron: 251

O autorze

Cafejka

Cafejka